Dziś popołudniu postanowiliśmy z Cytrusem śmignąć się do Sieciechowic by znów porajdować Maluchem :D Niestety dojechaliśmy tylko do Michałowic z uwagi na to, że wyżej wspomniany osobnik przywalił baniakiem gościowi w naczepę, co było powodem do przyjazdu pogotowia oraz policji na sygnale. Pomijając fakt, że pogotowie na to zadupie dotarło dopiero po 25 minutach, co było poprzedzone przyjazdem aż dwóch (!) radiowozów (nie wiem po co) to akcja "ratunkowa" przebiegła szybko i dość sprawnie. Bo typ w ciężarówce, z którą jechał nagle przyhamował, no i Cytrus przyjebał głową z metalową burtę. Cytrusa odwieźli do szpitala na Wrocławskiej, a ja wróciłem do chaty. Ale żyje... :D
Trochę zmianiam styl moich wpisów tutaj, nie bede już do każdego dnia jazdy podawał warunków i statystyk szczegółowych, z uwagi na to, iż mi się nie chce :P Jak będzie jakiś wypad mimimum 150 km to będzie elegancka relacja :D
No a dziś... Popołudniu, wraz z Cytrusem udaliśmy się do niego na działce w celu pojżdżenia Fiatem 126p po bezdrożach xD
przygotowania do jazdy...
I wio! xD Cisnęliśmy co nie miara :D Być może w poźniejszym czasie wrzucę na YouTube filmiki z dzisiejszej jazdy Malczanem. Wtedy dopiszę tu link.