Przy okazji pobytu na działce, postanowiłem wykorzystać geograficzną bliskość Jeziora Rożnowskiego i udać się tamże. W powodu takiego, iż mi się niechciało jechać dalej, odwiedziłem tylko najbliżej mi położone brszegi, w Czchowie.
Dzisejszy przejazd tym różni się jednak od poprzednich, że po raz pierwszy pokonany na nowych oponach.
Ruszyłem około 9:00 rano. Na chwilę przed wyjazdem rower z bagażem ważył aż 20,5 kg, ja 72,6, co daje razem 93,1 dla ogółu ;D
Jak na taki ciężar czasy do moich stałych 'punktów pomiarowych' miałem powiedzmy... ZADOWALAJĄCE, a do Targowiska nawet troszkę więcej, niż zadowalający ;D...
Punkt pomiarowy Niepołomice' - czas: 50min 11sek - rekord: 44min 25sek
Punkt pomiarowy' 'Targowisko' - czas: 1h 05min 58sek [Vśr.30] - rekord: 58min 36sek [Vśr.34]
Do celu (Lipnica Górna (BC)) dojechałem po 2 godzinach 15 minutach jazdy, a więc ze średnią 27, tak więc rekord na tym odcinku ustanowiłem tymże =))
Generalnie więc widać po liczbach lepszość nowych gum..
Wieczorem jeszcze przejażdżka po okolicy, tak więc pierwsza setka po pasywnym lipcu zaliczona =)
Pierwszy dzień jazdy na nowych gumach. Zbyt wiele narazie nie mogę o nich powiedzieć, ale czuć że "idą"... Przyczepnością nie grzeszą - wyraźnie (podkreślam: WYRAŹNIE) gorzej trzymają się mokrej nawierzchnii niż, moje poprzednie Schwalbe'y. Już wiem, na co bęę musiał uważać. W niedzielę wybieram się na działkę, toteż będę miał możliwość porównania czasów przejazdów... no i okaże się, czy nowe gumy sprzyjają szybszym przyjazdom po szosie na długich dystansach.
Dziś wreszcie kupiłem nowe opny (KENDA), które zacznę użytkować jutro. Poprzednie służyły mi 4,8 tys. km, a dla porównania poprzednie SCHWALBE'y, które miałem założone seryjnie 5,1 tys. Zapowiada się nieco szybsza jazda zważywszy na wymiary nowo nabytych gum.
Na dniach wybieram się znów na działkę, więc będę miał już jakieś porównanie, tym bardziej, że stałem się dziś bogatszy o sprawność licznika (kupiona podstawka+okablowanie).
...Czyli powrót do Krk po ok. 3-dniowym pobycie na działkę, na którą wybieram się ponownie jutro xD
Wyjechałem o 6:40. Od rana słońce, ale o 6:30 tylko 12 stopni, w Łapczycy (Bc) o 7:50 niewiele cieplej - 16, a w Krakowie 20-21, ale wciąż było rano (w domu byłem na 9:30.
Jak widać, w sierpniu trasę tą pokonałem już razy kilka, a dodawszy do tego fakt, że 2 osoby naisały do mnie na gg i dały do zrozumienia, że fajnie byłoby, jakbym opisał tę trasę dokłądniej, toteż postaram się zrobić to na dniach, jak wrócę następnym razem; może wrzucę nawet zdjęcia.
Ciekawym zjawiskiejm jest, że ciągle tracę na wadze... No bo przecież w czerwcu, przed wyjazdem do Włoch ważyłem 75-76 kilo, po powrocie 72,8, a dziś rano 72,2 ;D
Na godzinę 6:30 byłem umówiony z Bułą, jadącym gdzieś tam za Brzesko. Zgodnie z planem mieliśmy jechać razem aż do Bochnii, gdzie się rozdzielimy i każdy podedzie w swoją stronę.
Tak jak miało być, czyli w Bochni ja skręciłem na południe, a Buła jecghał dalej czwórką w kierunku Tarnowa.
Rano powrót do Krakowa. Wracałem na zawiązanej w jednym miejscu, przebitej dętce. Jechało się trochę wolniej, ale w sumie całkiem w porządku. Powietrze nie uciekało.
Jutro kolejny wypad do Lipnicy, tym razem z Bułą, który pojedzie se do familii gdzieś tam koło Brzeska, toteż odcinek Kraków-Bochnia przejedziemy razem. Wyjazd planowany na 6:30.
Już dziś wiem napewno, że nic się nie da zrobić z tymi jebanymi kabelkami od licznika. Jedynym wyjściem jest kupno nowych, tyle że w 99% sklepach tych mnie interesujących poprostu nie ma. Opcją jest kupno na Allegro, ale narazie nie mam czasu nic załatwiać. Może po zbliżającym się weekendzie coś będzie się dało zrobić.
Dziś wypad na działkę. Urwał mi się kabelek od licznika =/ Przebiłem dętkę i drugą też. Pierwszą kilka metrów od domu (tego w Lipnicy), a drugą przy zakładaniu. Ale nie ma sytuacji bez wyjścia - przy po mocy sznureczka sprawiłem takim mykiem jednym, że do Krk da rade dojechać.
Ale to dopiero jutro rano, bo dziś mi się już nie chce.