Poniedziałek, 13 października 2008 · Komentarze(0)

Niedziela, 12 października 2008 · Komentarze(0)

Kraków - Lipnica Górna

Sobota, 11 października 2008 · Komentarze(0)
Kraków - Lipnica Górna

Dziś mamy sobotę, więc przed nami weekend... Ja postanawiam go sobie przedłużyć aż do wtorku, mając w głębokim poważaniu ślubowanie klas pierwszych, odbywające się w poniedziałek.

O 11:21 wyjazd na działkę, na której zamierzam pozostać aż do wtorku.

Ustanowiony nawet nowy rekord trasy w tą stronę - 2h 09min (Vśr=30,2 km/h)

Stats:
dystans: 61
czas: 2:09
Vśr: 30
Vmax: 64

godziny jazdy: 11:21- 13:46
temperatura powietrza: 15-17°C
zachmurzenie i opady: brak

Beskid Wyspowy

Niedziela, 5 października 2008 · Komentarze(0)
Kategoria Beskidy
Szczawa (LI)

Wczoraj nie dałem rady nigdzie śmignąć, więc robię to dzisiaj...

W planach mam standardowo zagłębienie się w Beskid Wyspowy. Celem na dziś jest 170 km. Prawie nigdy nie stawiam sobie

Wyjazd po 9:30. Wiatr łągodny, zachodni. Temperatura w cieniu to tylko 9°C, ale w słońcu odczuwalna jest znacznie wyższa. Kierunek wylotu z miasta: Wieliczka. Następnie wojewódzką drogą numer 964 do Dobczyc.

W Dobczycach dalej na południe, w kierunku Mszany Dolnej.









W Mszanie Dolnej wjeżdżam na drogę numer 968, a zarazem na jej odcinek, którym poruszam się pierwszy raz w życiu. Dodam jeszcze, że niewiele w małopolsce jest takich odcinków ;D



Osiągam wysokość 770 m.n.p.m, a nastęnie dojeżdżam do letniskowej miejscowośći Szczawa, w której zawracam.

W tę stronę miałem Vśr=24, czyli nie jest tragicznie, choć zadowolony nie jestem (patrz: moje średnie wiosną'08).

Powrót...












Trza przyznać, że ten zakątek Beskidów jesienią prezentuje się całkiem zajebiście ;D Cóż... Generalnie w październiku w Beskidzie Wyspowym jest już dosyć zimno, a i nie rzadko poprószy śnieżek w wyższych i średniowyższych partiach. Dziś nie było tragicznie, bo w moich godzinach jazdy (9:30-19:40) temperatura osiągałą wartości od 7 do 14 stopni Celcjusza. Są to dane dla Krakowa (dla terenów, po których dziś jeździłem należałoby odjąć nawet do 3 stopni ze względu na wysokość).

W domu jestem na 19:30.

Mój dzisiejszy dystans jest siódmy najdłuższy w całej 'karierze'.

W przyszłym roku planuję wiele ciekawych wypadów w Beskid Wyspowy ;D

Pzdr!

Piątek, 3 października 2008 · Komentarze(0)

Środa, 1 października 2008 · Komentarze(0)

Poniedziałek, 29 września 2008 · Komentarze(0)

Niedziela, 28 września 2008 · Komentarze(0)

Beskid Wyspowy

Sobota, 27 września 2008 · Komentarze(3)
Kategoria Beskidy
Beskid Wyspowy

Wyjazd ten planowałem od jakiegoś czasu, a mógł on zostać zrealizowany wyłącznie w jeden z dni weekendowych.

W drogę wyruszam o 9:30. Jest 16°C w cieniu (a słońce ostro daje od rana), wiatr z pewnością nie będzie przeszkadzał, bo nawet nie powiem, że "słaby", tylko conajwyżej "powiew".

Plan przedstawia się następująco: Na początku obieram kierunek Myślenice, a Zakoianką jadę aż do zjazdu z niej w kierunku Mszany Dolnej; w Mszanie kieruję się na Skomielną Białą i wjeżdżam na Zakopiankę, którą zajadę już bezpośednio do Krakowa.

No to do rzeczy...

W Krakowie sprawnie, bez jakichś nadzwyczajnych korków.

Na Zakopiance już gorzej, ale w soboty rano i w piątki popołudniu/wieczorem zawsze w kierunku Zakopanego jest zajeb.

Już od Myślenic zaczyna się delikatnie chmurzyć, ale nie pada.



No dobra... Skręcam w kierunku Mszany Dolnej. Pierwsza miejscowość po drodze to Kasinka Mała, gdzie o ile pamiętam byłem kiedyś na wycieczce klasowej ;P

W Mszanie postanowiłem zrobić sostę, akurat byłem koło supermarketu, więc stanąłem tamże. Moim oczom ukazał się niecodzienny widok...



=o Innego wytłumaczenia, niż że to sztuczny nieznajduję ;o




W drogę...




Wiaterek się lekko wzmaga, ale da się żyć.

~ Już na Zakopiance. Na zdęciu ostatni podjazd przez 12-kilometrowym zjazdem





~ Raba wzdłuż Zakopianki (teoretycznie chyba mi tą drogą jeździć nie wolno, bo ma oznaczenie S7, a "S" oznacza drogę ekspresową, na której bodajże rowerom poruszać się nie wolno)






~ Rondo Grzegórzeckie już zrobione


Czas na małe podsumowanie.

Dziś osiągnąłem dystans 142 km, czyli jest on mój najdłuższy od 24 czerwca, kiedy to udałem się na Słowację, nad brzegi Oravskiej priehrady, czyli upraszczając Jeziora Orawskiego.

Dzisiejszy dystans jest moim 11. w karierze (a 9. w tym roku).

Przejazd zajął mi ok 7,5 godziny, z czego jazdy było 5 godzin 44 minuty. Prędkość maksymalna to 72 km/h. Ogólnie jechałem niezbyt szybko, wiosną jeździłem napewno szybciej i z większą lekkością.

Jeśli chodzi o warunki meteorologiczne to było w porządku, nie narzekam.
Gdy wyjeżdżałęm z Krakowa niebo było pozbawione chmur, w Myślenicach chmur(ek) zaczęło systematycznie przybywać, ale słońce zakrywały dość rzadko i na krótko. Z chmur tych nie spadłą jednak ani kropla deszczu. W drodze powrotnej znów po przejechaniu Myślenic (a nawet może trochę wcześniej) niebo się "oczyściło". Ta sytuacja najlepiej obrazuje, że "góry trzymają chmury".
Jeśli chodzi o wiatr to był prawie nieodczuwalny (może w Rabce trochę).
Jeśli idzie natomiast o temperaturę to przez cały czas utrzymywała się w przedziale od 15 (już w Krakowie, ok. 18:00) do 19 (ok. 15:00) stopni Celcjusza.

No takk... Moje przebiegi drastycznie spadły - to wiadomo. ...Ale jest już 27. dzień miesiąca, a ja mam w bieżącym dopiero lekko ponad 600 kilometrów!

W najbliższych chwilach zacznę planować coś na przyszły weekend, jeśli oczywiście będę dysponował czasem wolnym na jazdę =) Będzie to coś w okoliach 170 km jak się uda.

Czwartek, 25 września 2008 · Komentarze(0)