Dziś, o dziwo, gdy obejrzałem rower, powietrze, z przebitej wczoraj dętki nie uciekło bardziej, tylko trochę go ubyło... :O Kopsnąłem się na stację i nabiłem 4 atmosfery... I nic - żadnego syczenia... No ale jednak postanowiłem zmienić dętkę. Wtedy okazało się że przyczyną wszystkiego, co złe był jakiś taki mały haczyk, który raczył mi się wbić w oponę.
Ogólnie jakoś tak się oziębiło. Ostatnio dzień jazdy, z temperaturą max. 12 stopni (tyle było dziś o 17:30) zanotowałem 5 kwietnia, więc dosyć dawno temu. W ogóle to najniższa temp., przy której jeździłem od 35 dni.
Dziś pierwszy raz od kąd mam nowe opony (to już 2,1 tys km), przebiłęm jedną z nich (tył). Miałem się przejechać na Della Sera, ale po kilometrze poczułem, że z tyłu mam miękko, wybadałem sytuacje i wróciłem...
W godzinach popołdniowych, a konkternie koło trzeciej, wolnym tempem zmierzałem do Nowej Huty. tak se jadę i jadę, aż w końcu przypadkowo natknąłem się na Statoilu na Cytrusa, który akurat umóił się z ziomkię, by pojechać do Sieciechowic na działkę. Zwerbował mnie więc i zabrałem się z nimi =D Była straszna parówa (27 st.), więc Cytrus postawił mi Ice Tea, za które jednak jak się później okaże nie wiszę mu piwa :P
Do Sieciechowic dojechaliśmy na coś przed piątą. Gdy siedzieliśmy w chaupie, na zewnątrz lunęło deszczem że aż strach :O Na szczęście było to zjawisko chwilowe (i najpewniej lokalne).
Mój to ten drugi od lewej..
Jadąc już z powrotem zboczyliśmy niech z kursu, by wydłużyć trasę :P I tu właśnie założyłem się o piwo, które ócześnie wisiałem Cytrusowi, że wyjadę pod taki kurwisyńsko stromy, leśny podjazd, gdize pełno kamieni, a było akurat po burzy. Jemu opony już w połowie się ślizgać zaczęły - to takie ostrzeżenie było... Nie będąc pewnym co mnie spotka, wrzuciłęm na przełożenie 1/3 ruszyłem... Mając opony o pół cala węższe i prawie bez bieźnika, o dziwo podjazd szedł gładko. Dopiero po 2/3 podjazdu byłem zmuszony ze względu na nachylenie wrzucić na 1/2... I jakoś poszło, choćnie było łatwo. Mimo szerokości i profilu "bieżnika" opony ani razu nie ślizgała się po podłożu... Więc nie ma rzeczy niemożłiwych! Później przez NH do domu.
godziny jazdy: 10:20-17 Warunki: ~ temp.powietrza podane tylko na odcinku Krk-W.Filipowska, bo już dalej nie było tablic info. ~ temperatury powietrza na odc. Krk - Wola Filipowska (KR): 20-27 st. temperatury powietrza na odcinku Wola Filipowska - Krk: 27-32 st. zachmurzenie: małe do małe/średnie, bliżej Katowic troszkę większe wiatr: umiarkowany opady: brak
Wyjazd wyczekiwany od kilku dni, lecz zawsze brakowało czasu. Dziś się wreszcie udało!
Wyjechałem o godzinie 14:40 w kierunku "Zakopianki". Temperatura w cieniu 28 stopni, wiatr niestety w twarz, umiarkowany/silny. Ponieważ zawsze się trochę opierdalam przy robieniu postojów, tzn. postój jest długi, bo nie chce mi się ruszać, postanowiłem dziś jechać systemem godzina jazdy + pięć minut przerwy + godzina jazdy + 5 minut przerwy itd. No i to się mi można powiedzieć udało.
Do Lubnia jechało mi się jakoś nadzwyczaj ciężko, nie wiem dlaczego. Tuż przed kilkunastokilometrowym odcinkiem podjazdowym zrobiłęm przerwę z konieczności wydłużoną ze względu na jedną z burz, które w Beskidzie Wyspowym były na dziś zapowiadane. Był to postój numer dwa dziś. No i zaczęło się mozolne podjeżdżanie do Skomelnej Białej (13km), a następnie równy odcinek (a nawet z nielicznymi zjazdami, ale nieznacznymi) do Rabki-Zdrój (3 km). I w Lubniu zacząłem pokonywać kolejne kilometry na mokrym asfalcie... Podsumowawszy, traasę Lubień-Rabka pokonałem w czasie 47 minut, co dało prędkość średnią 21 km/h. Jechałem zazwyczaj z prędkością w przedziale 15-20 km/h.
Z daleka widoczne były jeszcze ośnieżone szczyty gór.
W Rabce (od 2000 roku miejscowość formalnie nazywa się Rabka-Zdrój) zjawiłem się na godzinę 18:15. Rabka-Zdrój położona jest na wysokości 500-560 m.n.p.m. (ale Skomelna Biała leży na średniej wysokości 570 m., a jest punkt położony powyżej 600 m.n.p.m., który dziś zaliczyłem). Specyficzny mikroklimat spowodował, że Rabka szybko rozwijała się, zwłaszcza jako uzdrowisko dziecięce. Rabka nazywana jest "Miastem Dzieci Świata". Tytuł ten w 1996 roku na wniosek Międzynarodowej Kapituły Orderu Uśmiechu nadał miastu Wojewoda Małopolski. W parku zdrojowym znajduje się pomnik Jana Pawła II, przy którym ma swój początek jeden ze szlaków papieskich. Z Rabki prowadzą szlaki piesze i rowerowe na okoliczne szczyty Gorców (Turbacz), Beskidu Wyspowego (Luboń Wielki) i Pasma Babiogórskiego (Babią Górę). Czerwony szlak z Turbacza przez Rabkę na Babią Górę jest częścią Głównego Szlaku Beskidzkiego. W Rabce znajduje się również Stacja Centralna Grupy Podhalańskiej Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, w której mieści się pierwsze w Polsce Centrum Koordynacji Ratownictwa Górskiego.
Powrót rozpocząć czas... Wdrapałem się do Skomelnej, gdzie złapała mnie burza, co było powodem długiego postoju, bo niechciałem jechać na deszczu, a lało konkretnie. Gdy opady prawie ustały ruszyłem w dół do Lubnia, niemal w ogóle nie pedałując. Dla porównania w tę stronę (Rabka-Lubień) miałęm czas 31 minut i poruszałęm się ze średnią prędkością 31,5 na godzinę. Trochę zdumiał mnie fakt, że na dole (Lubień) było już sucho, a u góry (odcinek Skomelna Biała-Tenczyn) było bardzo mokro.
Naszczęście więcej dziś deszczu już nie doświadczyłem, niebo było dużo bardziej pogodne. Trzeba przyznać, że z Lubnia aż pod sam Kraków cisnąłem nieźle (o czym świadczy średnia w stronę Krk).
Dziś, 15 maja 2008 roku, ok godziny 21:00, w centrum Krakowa mój licznik wskazał 7000 kilometrów :)
P.S. Prędkość maksymalna w stronę Krk wykręciłem przy okazji wyprzedzania autobusu na zakopiance, było z górki, a on chyba jechał na retarderze, to ja go myk lewym pasem... Pewnie to dziwnie wyglądało... ;P
Della Sera. Miałem szczery zamiar zrobić dużo więcej kilometrów, ale niestety z biologii jestem zagrożony otrzymaniem pizdy na koniec roku, a na jutro się szykuje jakaś kartkówka, więc postanowiłem się na nią nauczyć i zrobić ściągę na wszelki wypadek. Potem przypomniałem sobie, że z polskiego ocena waha mi się między 2 a 3, a jutro będzie kartkówka z analizy wiersza, więc też postanowiłem się nauczyć i przygotować ściągę (plan analizy świeżutko ściągnięty z internetu). I jeszcze do tego możliwa kartkówka z niemieckiego, z którego ocena końcoworoczna też waha mi się między 2 a 3, więc napisałem ściągę i dobra jest... Niestety na jazdę już dużo czasu nie było.
godziny jazdy: 19:45-20:30 Warunki: temperatura powietrza: 17,4-21,5 st. wiatr: umiarkowany/silny brak zachmurzenia i bez opadów.
Dziś dupę ruszyłem na rower dopiero popołudniu. Postanowiłem p0ojechać se do Balic, ale po 5 km jazdy stwierdziłem, że mam niewygodne spodenki i wróciłem od domu. Po godzinie wyjechałem w kierunku Balic znów....
W drodze do lotniska...
Sprzęt...
W drodze do lotniska...
W drodze do lotniska...
Lotnicho..
Lotnicho..
Lotnicho..
Lotnicho..
Lotnicho..
Lotnicho..
Centrum..
Parking pod Wawelem. Tylko 1 na 15 zaparkowanych autokarów miał polską rejestrację; 2 miały węgierskią, 3 słowackią, 3 niemieckią, 4 włoskią, 1 hiszpańską i 1 ukraińską....
Zakole Wisły
Wawel w oddali..
Później poszwędałem się jeszcze po mieście, ale powolnym tempem. Wstąpiłem m.in. na Podgórze i do Nh.
Podsumowując dzień jazdy skłądał się z 4 części oddzielonych między sobą co najmniej 30 minutową przerwą, kiedy wpadałem do domu.
godziny jazdy: 15-22 Warunki: temperatura powietrza: 15 - 26 st temperatura przy gruncie: 27 - 42 st. wiatr: przeważnie umiarkowany, czasem umiarkowany/silny lub wręcz silny. opady: kilkuminutowy przelotny intensywny opad deszczu między 5 a 10 kilomatrem