Sieciechowice
Niedziela, 23 listopada 2008
· Komentarze(0)
Sieciechowice
O godzinie 11:35, wraz z Cytrusem wyjechaliśmy w kierunku Sieciechowic, gdzie mieści się jego działka.
Pada śnieg, temperatura 1°C, do tego "powiewa". Widać śnieg w listopadzie też jest możliwy...
Na drodze mokro, bo temperatura dodatnia; tempo słabe ;D Ale co tam...


Dojechaliśmy po... ileśtam... [ nie liczyłem xP ] xD ...W każdym razie koło 13:00 byliśmy na miejscu.





No dobra... Trzeba się kapkę ogrzać... Bieremy grila ;D

Strasznie wieje... Lepiej poczekać z powrotem.. ;d


Od kolan w dół byłem cały mokry, więc po pewnym czasie dolne partie nogawek, buty i skarpety mi poprostu zamarzły ;D Wraz z temperaturą powyżej zera zaczęło to topnieć, toteż wpadłem na pomysł, aby przemoczone i zimne skarpety lekko ogrzać... A właściwie podsmarzyć... na patelni ;D
Ruszyliśmy ok. 15:40.
Wieje, zaczyna padać śnieg, temperatura ujemna, jednak nie niższa niż -1°C (o godz. 16:30). Droga oblodzona (przypominam, że moje opony są szerokie na 1,25 (przód) i 1,5 (tył) cala). Zaliczyłem tylko jedną glebę, ale jeszcze kilka razy byłem blisko, gdy objeżdżał mi przód na zakrętach XD
P.S. Aha, nie możnaby nie wspomnieć, że mimo stanu nawierzchni i ogólnie warunków, na jednym ze zjazdów osiągnąłem 68,8 km/h ;]
edit z 24-XI-2008
Jak zeszłem do piwnicy i zobaczyłem jak 'czysty' jest rower to zwątpiłem i zdecydowałem się umyć go dopiero, gdy będę się NAPRAWDĘ nudził...
O godzinie 11:35, wraz z Cytrusem wyjechaliśmy w kierunku Sieciechowic, gdzie mieści się jego działka.
Pada śnieg, temperatura 1°C, do tego "powiewa". Widać śnieg w listopadzie też jest możliwy...
Na drodze mokro, bo temperatura dodatnia; tempo słabe ;D Ale co tam...


Dojechaliśmy po... ileśtam... [ nie liczyłem xP ] xD ...W każdym razie koło 13:00 byliśmy na miejscu.





No dobra... Trzeba się kapkę ogrzać... Bieremy grila ;D

Strasznie wieje... Lepiej poczekać z powrotem.. ;d


Od kolan w dół byłem cały mokry, więc po pewnym czasie dolne partie nogawek, buty i skarpety mi poprostu zamarzły ;D Wraz z temperaturą powyżej zera zaczęło to topnieć, toteż wpadłem na pomysł, aby przemoczone i zimne skarpety lekko ogrzać... A właściwie podsmarzyć... na patelni ;D
Ruszyliśmy ok. 15:40.
Wieje, zaczyna padać śnieg, temperatura ujemna, jednak nie niższa niż -1°C (o godz. 16:30). Droga oblodzona (przypominam, że moje opony są szerokie na 1,25 (przód) i 1,5 (tył) cala). Zaliczyłem tylko jedną glebę, ale jeszcze kilka razy byłem blisko, gdy objeżdżał mi przód na zakrętach XD
P.S. Aha, nie możnaby nie wspomnieć, że mimo stanu nawierzchni i ogólnie warunków, na jednym ze zjazdów osiągnąłem 68,8 km/h ;]
edit z 24-XI-2008
Jak zeszłem do piwnicy i zobaczyłem jak 'czysty' jest rower to zwątpiłem i zdecydowałem się umyć go dopiero, gdy będę się NAPRAWDĘ nudził...

